środa, 12 czerwca 2013

Rozdział 3

  - Co cię do mnie sprowadza, Shion? - spytała siedząc tyłem do drzwi na biurku.
  -Rebecca i Matthias kazali mi przyjść... Mam ranę na plecach- powiedziałam bez emocji. Kobieta odwróciła się do mnie.
  -Podejdź tu, dziecko - poprosiła miękkim głosem. Zrobiłam co powiedziała i odwróciłam się do niej plecami. Hilda rozcięła bluzkę by dostać się do rany, ale chwilę potem zastygła.
  -Ale tu nic nie ma.. Już nie widać nawet zadrapania - stwierdziła, a ja otworzyłam szeroko oczy. Usiadłam na podłodze żądając wyjaśnień.
  -I tak nie uwierzysz - machnęła ręką, a ja popatrzyłam na nią kpiącym wzrokiem.
  -Już za dużo widziałam, żeby nie uwierzyć we własne pochodzenie...
  -W takim razie słuchaj - przerwała mi schodząc z biurka i siadając naprzeciwko niej. - Twoja matka jest tak jakby królową, ale w tam gdzie mieszka kobiety nie mogły mieć dzieci przed dwudziestką. Inaczej umierają oboje. Ty jesteś wyjątkiem.. Wszyscy tu są. Jeszcze nie znalazłam czwórki takich dzieci. No, ale do rzeczy. Kiedy się urodziłaś Revy zaniosła cię pod drzwi Sudcliffów dołączając tylko kartkę z twoim imieniem. Ja tymczasem zostałam twoją dobrą wróżką chroniącą cię. Tak naprawdę jestem siostrą Revy, a co za tym idzie, twoją ciotką - uniosła dwa palce i uśmiechnęła się przyjaźnie.
  -No jak tak popatrzeć to gusty mamy podobne - skwitowałam wypowiedź. Hilda zaśmiała się tylko, ale zaraz potem spoważniała.
  -Chcesz się przebudzić księżniczko? Chcesz ją obudzić? Obudzić swoją moc? - spytała, a ja pokiwałam energicznie głową. -Usiądź tyłem i podaj mi lewą rękę.
  Posłusznie zrobiłam co mi kazała. Poczułam jej rękę na kręgosłupie, a chwilę potem okropny ból rozerwał mi łopatki. Zacisnęłam zęby, żeby nie krzyczeć. Przypomniałam sobie swoją ulubioną piosenkę. Zaczęłam nucić melodię, by po chwili cicho wyrzucać z siebie słowa:
  - And I am, stronger now. Since you crawled away. You're so far away. And I am, stronger now. Since you crawled away, since you crawled away.. - śpiewałam cały czas. Teraz ból przeniósł się na ręce i nogi, potem na dłonie by zamienić się w falę ciepła zalewającą moje ciało.
  -To wszystko - westchnęła Hilda. - Szybko poszło.
  Wstałam i popatrzyłam cioci w twarz. Ona zatoczyła się do tyłu panicznie szukając oparcia.
  -Jesteś... Wyglądasz straszniej niż... Olivier... Niż cała czwórka razem wzięta... - zaskrzeczała, ale zaraz się opanowała. - Idź już, Shion. Naucz się walczyć z Aniołem Światła.
  Gdy otworzyłam drzwi zderzyłam się z Olivierem. Odskoczył ode mnie i zaczął na mnie warczeć. Pomachałam mu ręką przed oczami, a on w tym momencie mnie poznał.
  -A więc to już... - mruknął przypatrując mi się uważnie. - Nieźle ci w tej postaci.
  -Dzięki - powiedziałam nie rozpoznając swojego głosu. był głębszy, dźwięczniejszy i ... przerażający nawet jak dla mnie. - Kazała mi iść walczyć, więc spadam.
  Uniosłam dłoń do góry i zanim mnie zatrzymał, a wyraźnie chciał to zrobić, pobiegłam do wyjścia. Włosy powiewały mi naokoło głowy.
  -Jak w filmie - mruknęłam zadowolona. Wyszłam za drzwi zaraz po tym jak obok przeleciała Rebecca. Zlokalizowałam napastnika i wbiłam mu rękę między żebra. Wyciągnęłam bijące serce z wyjącego stwora i zgniotłam je. W tym momencie zobaczyłam, że moje paznokcie są dłuższe i ostro zakończone. 
  Zatrzymałam jedną ręką lecącego na mnie Gina.
  -Ej! - wrzasnęłam. - Uważaj w kogo celujesz chłopie!
  -A kim ty niby jesteś? - odparował chłopak ciągle patrząc mi się w oczy. 
  -No cholera! To ja! - krzyknęłam rozkładając ręce i potrząsając głową. - Shion!
  Chłopak wyrwał się z transu i spojrzał na mnie uważniej po czym otworzył szeroko oczy. Chyba mi uwierzył, bo nie zwracając na mnie już najmniejszej uwagi, ruszył na przeciwnika. Za nim zobaczyłam Rebeccę szarpiącą się z trzema aniołami. Wezbrał we mnie gniew. Prawie automatycznie uniosłam ręce do góry, a między rozcapierzonymi palcami pojawił się czarny, wirujący ogień. Ruszyłam do ataku i wpakowałam każdemu stworowi po jednej takiej kulce. Pomogłam dziewczynie wstać.
  -Wszystko ok? - syknęłam rozglądając się badawczo. 
  -Tak - szepnęła patrząc na coś za mną. Po chwili wiedziałam co ją tak zszokowało. Koło bramy stały trzy osoby. Wytężyłam wzrok i zamarłam z przerażenia. 
  -Co... Co oni tu robią? - szepnęłam. Na drodze z przerażonymi minami stali Gabriell, Eva i Tom.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz