-Chodź Shion... Chodź kochanie - usłyszałam szept. Naokoło było czarno i tylko gdzieniegdzie były rozlewające się plamy bordowego koloru.
-Kim jesteś? - zawołałam, ale odpowiedziało mi tylko echo. Instynktownie podeszłam do największej plamy koloru. Wyciągnęłam rękę i dotknęłam go. W tym momencie plama stała się przezroczysta niczym szyba, a to co za nią było przyprawiło mnie o zawrót głowy. Tam gdzie przed chwilą rozciągał się bordowy kolor teraz unosiły się krwawiące ciała moich przyjaciół, Nobu, Hildy i Ren. Zaczęłam krzyczeć i dobijać się do środka, ale to nie wiele dało.
-Chodź do mnie, a ten los ich nie spodka... - usłyszałam kiedy czarno-bordowe ściany znikły.
Zamrugałam szybko jakbym ukrywała łzy. Było mi zimno i gorąco na przemian. Wszystko mnie bolało, ale to głowa dokuczała najbardziej. Drzwi skrzypnęły. Dźwięk był nie do zniesienia. Zamknęłam oczy tak szybko jak je otworzyłam i przycisnęłam ręce do uszu by odciąć się od tego dźwięku.
-Ciszej. Nawet to ją rani - warknął ktoś koło łóżka. Poderwałam się do góry przerażona, ale położył mnie z powrotem gwałtowny, pulsujący, tępy ból z tyłu głowy. - Nie podnoś się. To cud, że jeszcze żyjesz.
Mimo przestrogi uniosłam nieznacznie głowę i spojrzałam na postać siedzącą obok łóżka i tą stojącą obok drzwi. W pokoju jedynym źródłem światła była komórka, którą ktoś właśnie odblokował.
-Jest 20.19 - poinformował mnie Olivier. Odetchnęłam z ulgą. - spałaś ponad 24 godziny.
Zesztywniałam od razu. Mat podszedł do łóżka i pogłaskał mnie po głowie.
-Miałaś 40,6 stopni gorączki, z oczu przez sen leciały ci łzy i choć jesteś przykryta dwoma kołdrami i czterema kocami, nadal się trzęsiesz - powiedział.
-My wyjdziemy, a ty jeszcze odpocznij.. - powiedział Olivier wstając.
-Stój -kazałam podnosząc się do pozycji siedzącej i opierając plecami o ścianę. - Wyspałam się już, ale jestem głodna trochę. Pomóż mi wstać.
Mat spełnił moją prośbę mimo protestów Oliviera. Gdy wygrzebałam się spod kołder i postawiłam stopy na podłodze, podskoczyłam. Wróciłam migiem na łóżko.
- O cholera.. Jak zimno... - powiedziałam głosem stłumionym przez koc, którym się owinęłam.
-Zaniosę cię do szafy, a ty się ubierz. - zaoferował Mat. Olivier opuścił pokój. Brat zaniósł mnie do obiecanej szafy i tez wyszedł. Włożyłam dresy, podkoszulkę na ramiączkach, koszulkę, bluzkę, bluzę i rozciągnięty sweter. Na nogi wcisnęłam ogromne, puchate kapcie w kształcie głów wilków. Podeszłam do łóżka, zabrałam z niego koc, owinęłam się nim i podeszłam do drzwi. Wyszłam na korytarz i chwiejnie, opierając się o ścianę, zaczęłam schodzić po schodach. Na ostatnim stopniu zaczepiłam się o rąbek koca i wywaliłam się na nos.
-Shion. Przepraszam. Wybacz mi - mówił Nobu na jednym wdechu. Walnęłam go łokciem i kiwnęłam palcem, żeby się zbliżył.
-Zamknij mordę! - krzyknęłam mu prosto w ucho, po czym złapałam się za głowę.
- Okurwaokurwaokurwa... - szeptałam cały czas ściskając skronie. Kiedy Hilda wyszła z kuchni zapachniało przepysznie.
-Siadaj kochanie - powiedziała krzywo patrząc na Nobu. - Zrobiłam ci herbatę, a Eva i Rebecca usmażyły bekon i zrobiły tosty.
Posłusznie posunęłam się ku fotelowi, ale na nim siedział Gin, więc ostatecznie skierowałam się ku sofie. Nie miałam siły się kłócić o MÓJ fotel to dlatego zielonowłosy chłopak jeszcze nie leciał gdzieś daleko.
Zjadłam wszystko pod czujnym okiem Hildy, Evy i Reb. Ojciec , podając się za partnera Hildy, poszedł zadzwonić do szkoły, że jestem chora, i że mają mi usprawiedliwiać nieobecności dopóki nie wyzdrowieję. W tym czasie Gin grał z Olivierem, Matem i Gabriellem w BBM (ostatecznie mam Oliego w swojej drużynie).
-Chodź tu. Muszę ci zmierzyć temperaturę - powiedziała Hilda, gdy trochę odpoczęłam po jedzeniu. Podniosłam się i nagle wszystko zrobiło się czarne. Opadłam na sofę drgając od przejmującego zimna.
-Shion...? Shion!
Zamknęłam oczy i zacisnęłam pięści przyciskając je do głowy.
-Ojapierdolekurwamaćhelpme... - szeptałam złączając wszystkie słowa ze sobą. Gdy ból trochę zelżał otworzyłam oczy. -Idę się położyć - powiedziałam wstając powoli, ale Eva posadziła mnie z powrotem.
-Mat! - zawołała Reb, lecz zamiast brata przyszedł Gabriell przepychając się z Olivierem.
-Co się stało? - spytał Gab, który do pokoju wszedł pierwszy.
-Zanieś ją na górę - poinstruowała go Reb. Poczułam, ze mnie podniósł. Skuliłam się, by zatrzymać choć trochę ciepła przy sobie.
-Jesteś rozpalona - usłyszałam obok ucha. Mruknęłam coś niezrozumiałego dla otoczenia.
Trzy godziny później przebudziłam się. Usłyszałam za drzwiami tłumioną kłótnię Hildy i Nobu.
-Musimy ją zabrać do szpitala. Ona może umrzeć! - szeptał wyraźnie rozeźlony tata.
-Ale jeśli damy pobrać jej krew to odkryją, że nie jest w pełni człowiekiem. Jej moc walczy o nią - tłumaczyła spokojnie ciocia. - da radę. Jest silna.
Wstałam i ignorując przejmujące zimno mimo gorących kaloryferów, podeszłam do drzwi. Przyłożyłam ucho do zimnego drzewna, by lepiej słyszeć, jednak głosy ucichły.
-Shion. Śpisz? - usłyszałam dokładnie na wysokości mojej głowy. otworzyłam drzwi i ku mojemu zdziwieniu stała tam Hilda. -Mogę?
-Jasne - szepnęłam usuwając się z drogi. Usiadłam na łóżku i opatuliła się kołdrą, a Hilda przykryła mnie dodatkowo grubym kocem.
-Nie przeszkadzam? - spytała siadając w nogach łóżka.
-Nie. Mam czas, żeby się jutro wyspać. Do szkoły przecież też nie idę - uśmiechnęłam się słabo.
-Chciałabym dokończyć naszą rozmowę o Olivierze - zawahała się, ale po chwili mówiła dalej. - Czasami jest małomówny, arogancki, może tez zabić bez wyrzutów sumienia, ale to dobry chłopak. Próbuje sam zrobić wszystko, choć czasem ktoś musi mu pomóc. Wtedy odmawia, ale stara się trzy razy mocniej. On bardzo... Bardzo, nawet nie wiesz jak, on cię...
-Hilda! - krzyknął Olivier zagłuszając słowa cioci. - Wyjdź.. Shion musi odpocząć - powiedział już spokojnie, wyprowadzając ją za ramię. Nadal siedziałam na łóżku z szeroko otwartymi oczami.
-Co się właśnie wydarzyło? - spytałam ciemność wokół siebie.
-Ja tez nie wiem - odparła ciemność. Drgnęłam przerażona. Z cienia wyłoniła się twarz. Zaczęłam przeraźliwie krzyczeć i wyplątując się z kołdry, pobiegłam do pokoju Nobu. Drzwi były zamknięte. Usiadłam skulona pod nimi i płakałam dopiero czując przejmujące zimno. Z pokoju naprzeciwko wyszła zaspana Eva, która natychmiast się obudziła.
-Co się stało? Ej. Shion! - zawołała stawiając tym na nogi Nobu, Hildę, Mata i Oliviera.
Siedzimy wszyscy w salonie. Ja na fotelu skulona z ciepłą herbatą w rękach spazmatycznie oddychając, a reszta na sofie.
-Idźcie spać.. Proszę no.. - wychlipiałam.
-Najpierw powiedz co się stało, a potem się rozejdziemy - odparł szybko Nobu.
-Jak Olivier wyprowadził Hildę to... Coś się odezwało z ciemności.. Zza szafy... Tam była... Tam była Ren... Z rozwaloną głową... - powiedziałam spazmatycznie oddychając.
-Już dobrze.. Już wszystko dobrze... - Eva pogłaskała mnie po głowie.
-A więc masz tez taką moc... - westchnęła Hilda. Spojrzałam na nią zdziwiona. - Raz na jakiś czas trafia się taka dziewczyna, która może przywoływać i widzieć duchy.
-I że ja... Ja to mam? - spytałam drżącym głosem. Hildzia pokiwała głową. Miałam właśnie tyknąć kolejną porcją łez, ale w porę się ogarnęłam. Wytarłam oczy i wstałam zdecydowana. - Nie ma się co mazgaić. Ta moc i tak nie zniknie. Muszę tylko nauczyć się ją kontrolować...
Nagle zapomniałam co miałam powiedzieć. Tępy, pulsujący ból zdawał się rozrywać mi głowę. Zwijając się z bólu i krzycząc padłam na podłogę. Otworzyłam szeroko oczy, ale w pokoju nie było już nikogo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz