środa, 26 czerwca 2013

Rozdział 7

  Pokój był zniszczony. Sofa, fotele... Wszystko było poniszczone i rozerwane, sprawiało wrażenie opuszczonego, ale słyszałam z góry jakieś dźwięki. Skierowałam się tam zdziwiona, że nie odczuwam już bólu. Zatrzymałam się z ręką na balustradzie. Przesunęłam palcami po wgłębieniach w drewnie. Poderwałam głowę do góry, gdy usłyszałam przerażający krzyk. Wbiegłam po schodach i wpadłam do swojego pokoju. Na ścianie wisiał kalendarz wskazujący datę na za trzy dni. Zdrętwiała odwróciłam się w stronę szafy. Cały pokój był we krwi, a ja siedziałam w kącie kiwając się nad ciałem Evy z rozerwanym gardłem. Moja twarz, ręce, nogi, brzuch... Jednym słowem... KREW!
  Mimo, ze moc mam rozbudzoną od niedawna, potrafiłam wyczuć ogrom przytłaczającej mnie mocy emanującej od tamtej Shion za szafą. Jednak to nie było przyjemne. Czułam, że za tą mocą czai się groza, ból, gorycz... Śmierć. Nagle tamta Shion odwróciła się w moją stronę i odsłoniła zęby cienkie jak igły. Skoczyła na mnie i ...
  -Shion! - dotarł do mnie krzyk Evy. Otworzyłam oczy i usiadłam tak gwałtownie, że wszyscy podskoczyli.
  -Hilda - powiedziałam skrzeczącym głosem. - Wytłumacz mi czemu jest na tylko tyle. Czemu?
  -Jeszcze dwójka strażników i będzie komplet - powiedział ojciec zanim zdążył ugryźć się w język. Ziewnęłam szeroko.
  -Jutro - stwierdziłam nagle czując jak śpiąca jestem. Jakoś lepiej się poczułam widząc to co zobaczyłam.
  Kładąc się do łóżka ciągle myślałam o tym czy Ren... Przepraszam... Czy duch Ren nadal tam jest, jednak zasnęłam w błogim przekonaniu, że wszystko idzie w dobry kierunku.
  Poczułam chłód. Wiedziałam, że to sen, ale dziwne uczucia mnie nie opuszczały. Otworzyłam oczy. Przede mną stała czarnowłosa, blada kobieta koło 25 lat. Oniemiałam. jej uroda promieniowała z niej, jednak dziwne uczucia rosły. Ścisnęło mnie w sercu kiedy dotknęła mojego policzka.
  -Kim jestem? - spytałam zanim zdążyłam ugryźć się w język.
  -Jesteś Śmiercią, kochanie. Nazywasz się Shi. Musisz przyjść tu, na dół, bo umrę. Powoli lud zaczyna się buntować. Niedługo mnie tu nie będzie.. - szepnęła z błogim uśmiechem.
  -Revy? - nie dowierzałam. Nagle postać zaczęła się rozpływać. Na darmo próbowałam ją złapać za rękę. Rozpadła się tworząc kupkę popiołu u moich stóp. - Mamo!
  -Cichutko.. Jestem tu.. - usłyszałam szept i poczułam jak ktoś gładzi mnie po głowie trzymając kurczowo moją rękę. Otworzyłam powoli oczy. Koło mnie siedział Nobu. Przekręciłam głowę. Po drugiej stronie była Hilda. Po chwili zrozumiałam, że śpi.
  -Czemu wy tu siedzicie? - spytałam podnosząc się.
  -To nie był duch Ren. To był Hikari no Tenshi, który jest dobrym iluzjonistą.. - powiedział ściskając moją rękę.
  -Czyli, że nie mam tej mocy z duchami? - rozszerzyłam oczy.
  -Masz. Inaczej nie zobaczyłabyś Ren, a prawdziwą twarz wroga - ziewnęła Hilda przeciągając się. - Teraz wytłumaczę ci kto jaką rolę pełni.
  -Weź kartkę i długopis. zapisuj, bo nie ogarniesz - zaśmiał się tata. Posłusznie wstałam i sięgnęłam po torbę. Wygrzebałam potrzebne rzeczy i usiadłam na biurku.
  -Gotowa - powiedziałam. Hilda i Nobu wymienili rozbawione spojrzenia.
  -Więc tak... Wszyscy maja jakieś przypisane cechy. Przy śmierci najsilniejsze są ból, smutek, groza, nienawiść, ekscytacja, gniew i przerażenie. Kolejno wyliczając: Gin to Itami, Gabriell - Kanashimi, Rebecca to Kyoufu, Matthias jest Nikushimi, a Olivier to Koufun. Jeszcze nie wiadomo kim będzie Aki. Są dwie dostępne opcje Ikari lub Hora - powiedziała Hilda.
  -A ja.. - zawahałam się chwilę. - Jestem Shi.
  Nobu skinął głową, a ciocia patrzyła na mnie zdziwiona.
  -Ona przyszła do ciebie? - spytała szeptem. Potwierdziłam energicznie. Hilda rozłożyła ręce i jak na jakiś niewidzialny znak, między jej ramionami utworzyła się wiązka czarnego światła.
  -Moja moc... wróciła! - zawołała ze łzami w oczach podskakując jak przedszkolak. - Tak jak mówili Starsi. Będziesz bardzo silną Śmiercią.
  -Ale co ja takiego zrobiłam? - spytałam zagubiona. Hilda pogłaskała mnie po głowie.
  -Moja moc została zapieczętowana przez Revy, żebym nie narobiła burdelu w tym świecie. mogłam co najwyżej użyć bariery do wykrywania przeciwników, a teraz... - zachłysnęła się powietrzem kiedy uwolniła całkowicie moc. - Dawno nie byłam w tej postaci, a to wszystko dzięki tobie.
  -A kim byłaś w starym zastępie? - spytał Nobu. Ciocia zmroziła go wzrokiem. - No co? Nie pamiętam...
  -Byłam Kyoufu jak Rebecca - zamyśliła się na chwilę, po czym pewnym głosem dodała: - Musimy się dostać do Podziemi. Tam czeka na was Stare Pokolenie i Czcigodni Starsi.
  Spojrzałam zdziwiona na pełną szacunku twarz ciotki.
  -A po co? - spytałam z refleksem godnym ślimaka na prochach.
  -Żeby przygotować was na wojny, rządzenie Podziemiami itd.. - odparł tym razem Nobu.
  -Aha ok.. - powiedziałam nagle przytomniejąc. Ciszę przerwało burczenie mojego brzucha.
  -Och! Racja! Musisz być bardzo głodna - zaśmiała się Hilda. Całą trójką udaliśmy się na dół i zamówiliśmy sobie pizzę z podwójnym serem, bo ja uwielbiam ser.
  -Ej! Właśnie! - zawołałam uświadamiając sobie nagle, że mam pełne usta. Przełknęłam pizzę i mówiłam dalej: - Czy oni przyprowadzili tu Akiego?
  - Nie. Chcieli zaczekać aż poczujesz się lepiej... - westchnęła ciocia. - Moim zdaniem ta gorączka była zapowiedzią jakiejś wizji czy czegoś takiego.
  Słysząc te słowa zatrzymałam się z szeroko otwartymi oczami jak i ustami, i pizzą w ręku zawieszoną kilka centymetrów od mojej twarzy.
  -Hę? - wydusiłam wreszcie. - Że co? Jak to? To była wizja? Nie chcę... - szepnęłam przerażona. - Nie chcę, żeby to się okazało prawdą!
  Hilda objęła mnie mocno. Znów zaczęłam się trząść, ale nie z zimna. Tym razem trzęsło mną przerażenie.
  -Zobaczyłam ten dom, ale wszystko było porozwalane, zniszczone.. Opuszczone. Poszłam na górę, do swojego pokoju. Siedziałam ukryta za szafą... No, ona siedziała. Eva jeszcze oddychała, ale i tak nie mogłam już nic zrobić. Koło łóżka leżał Matthias, pod oknem Gabriell i Olivier, a obok reszta, łącznie z wami i Akim - przerwałam na chwilę by zaczerpnąć powietrza. Hilda i Nobu siedzieli z szeroko otwartymi ze zdziwienia oczami, jednak nikt nie komentował. Ciocia zachęciła mnie bym mówiła dalej, więc opowiedziałam o ogromnej mocy, kalendarzu, o tym jak wyglądał pokój... O mnie rzucającej się na mnie.
  -A nie pamiętasz? Może kogoś brakowało? - upewnił się tata. Potrząsnęłam głową, ale wróciłam myślami do tamtego pokoju. - Mów kto jest... - nalegał.
  -Matthias, Olivier, Aki, Gabriell, Hilda, ty, Eva, Gin, Rebecca... I jakiś kolo własnie wyskakiwał za okno, taki czerwonowłosy w samych dresach. Na plecach miał tatuaż. Smok oplatający lwa, ale to tyle. Więcej o nim nie wiem - westchnęłam zrezygnowana. Siedzący naprzeciwko mnie dorośli pokiwali głowami. Spojrzałam na zegarek i w tym momencie drzwi otworzyły się z hukiem.
  -Kłopoty! - wrzasnął Gabriell, a Eva i Reb już pędziły na górę. - Mat i Olivier będą z kimś walczyć!
  -A one co? - spytałam, ale zaraz tego pożałowałam. Teraz dobrze wiedziałam czemu wróciły na górę. Moc dwóch wkurzonych na maxa demonów przytłaczała wszystkich.
  -Dwóch? - szepnęłam, gdy poczułam trzecią moc. Wybiegłam do chłopaków, by ich powstrzymać, ale było już za późno. Już biegli na biedaka stojącego niedaleko. Na oko miał z 17 lat...
  -Stop! - ryknęłam biegnąc najszybciej jak potrafiłam. Trzecia moc należała do siedemnastolatka, ale była o wiele mniejsza niż pędzących na niego chłopaków. Poczułam zalewającą mnie falę gorąca i usłyszałam głos Revy mówiący "Ratuj go". Przyspieszyłam, o ile to było w ogóle możliwe, i na moment przed uderzeniem stanęłam między chłopakami zasłaniając ciałem i skrzydłami czerwonowłosego chłopaka. Mój brat próbował się zatrzymać, tak jak Olivier, ale nawet jeśli jest się demonem, to w 2 sekundy zahamować z pełnego biegu się nie da. Oba ataki trafiły we mnie.
  -Ej, ej, ej, ej, ej... Bez przesady... czemu to zrobiłaś? - zapytał chłopak podtrzymując mnie. Z pomiędzy moich warg wypłynęła strużka krwi, a na języku czułam metaliczny smak. Kocham teatr.
  -Bo tak - uśmiechnęłam się słabo unosząc głowę.
  -A wy co? Nie pomożecie jej? Ona jest ranna! - zawołał czerwonowłosy, ale przerwał mu krzyk Hildy, która obwieściła, że herbata i ciastka są już na stole. ku ogromnemu zdziwieniu siedemnastolatka, wstałam bez problemu, otarłam rękawem usta i pobiegłam do domu. Siadając jeszcze słyszałam, jak  nowy pyta Gina o co w tym wszystkim chodzi, ale ten tylko wzruszył ramionami i pociągnął za sobą zdziwionego chłopaka.
  -Hilda! Mamy gościa! - zawołał Gin praktycznie wrzucając chłopaka do salonu, który padł tuz przed moimi nogami.
  -A teraz przepraszaj - warknął Matthias kucając przed przestraszonym chłopakiem.
  -Za co? - spytał skołowany. Oczy Mata błysnęły jaskrawym kolorem. Dla zwykłego oka ten ruch byłby niedostrzegalny, ale my przecież nie jesteśmy normalni. Złapałam pięść skierowaną w twarz siedemnastolatka.
  -Wystarczy... - powiedziałam z zaciśniętymi zębami. Mat zreflektował się. Potulnie, ze skruchą usiadł obok wciskając się w sofę. Wszyscy w pokoju zamarli. Nawet dziewczyny zbiegające ze schodów zatrzymały się w pół kroku. Nikt się nie odzywał, wszyscy czekali na moją reakcję. - Idiota - powiedziałam wreszcie grobowym głosem.
  -Co? - szepnął spanikowany.
  -Uspokój się, kretynie.. - warknęłam cicho. Siedemnastolatek poderwał się do góry.
  -Jak mam być spokojny?! Ja tu idę sobie wesoły i gadam z kolegą o jakiejś piździe ze szkoły, która odziedziczyła fortunę po zmarłej starej, a oni mi tu skaczą z mordami! Po cholerę mnie zasłoniłaś, co? Pytam się, po co?! - krzyczał rozhisteryzowany gestykulując gwałtownie. Gdy wyciągnęłam rękę chłopak zastygł. Położyłam dłoń na jego ramieniu i kiwnęłam palcem by się zbliżył. Kidy już to zrobił zacisnęłam pięść i walnęłam chłopaka w twarz.
  -Za co? - jęknął rozcierając czerwony policzek. Strzeliłam stawami.
  -Za dziewczynę, którą obgadywałeś - zaśmiałam się. Olivier klepnął mnie po ramieniu i szepnął mi na ucho:
  -Oni mówili o tobie... - chłopak ledwo się powstrzymywał, żeby nie skoczyć na czerwonowłosego i nie poderżnąć mu gardła.
  -Spoko... Po co te nerwy? - spytała retorycznie, a wstając uspokoiłam nie tylko Oliviera, ale wszystkich obecnych. Przeszłam parę kroków z rękami w kieszeniach. - Imię...
  -Hę? - koleś nie bardzo chyba zajarzył o co mi chodziło.
  -Jak masz na imię chłopczyku z tatuażem lwa i smoka na plecach? - spytałam znów kucając przed chłopakiem. Hilda i Nobu stali przestraszeni całą tą sceną. Kiedy stałam się taka... inna? Nie wiem.. Mnie nie pytajcie.
  -David... - mruknął, a ja nachyliłam się jeszcze bardziej. - David! - zawołał na cały pokój.
  -Spoko... I po co się tak drzesz? - mruknęłam łapiąc chłopaka za ramię i podnosząc się razem z nim. - Siadaj - rozkazałam wskazując sofę. Może to była tylko moja wyobraźnia, ale wydało mi się, że wszyscy nagle zechcieli usiąść, jednak gdy spojrzała w tamtą stronę, wszyscy stali nadal nieruchomo. - A więc tak... Za kilka dni, kiedy wpadnę w szał, to nie uciekaj, tylko mnie powstrzymaj, dobra? - spytałam ze śmiertelnie poważną miną. Chłopak skinął głową, ale wyraźnie widziałam, że chce uciec. - Kto rozbudził twoją moc?
- spytałam patrząc Davidowi w oczy.
  -Victoria. Ciągle mówiła, ze jestem jakimś Hora, czy czymś... Ale uciekłem od niej - Zaśmiał się gorzko.
  -Gdzie ona teraz jest? - spytała Hilda blednąc mocno.
  -Gdzieś tu niedaleko... Pewnie mnie teraz szuka... - w oczach Davida zobaczyłam błysk złotego koloru. Zatrzymałam go w ostatniej chwili, bo gdyby nie ja teraz to Mat leżałby na ziemi duszony przez oszalałego Davida.
  -Shion! - krzyknęła Eva rzucając się ku mnie, ale powstrzymałam ją ruchem ręki.
  -David... Wiem, że się boisz, ale nas jest więcej... Z nami nie wygrasz... - powiedziałam zmieniając się w pełną wersję swojego demona. - A szczególnie nie ze mną. Puść mnie! - zażądałam stanowczo, na co chłopak natychmiast zareagował. Powietrze stało się cięższe, można było je siekierą ciąć. Cisza kuła w uszy, słychać było każdy oddech.
  -Przepraszam - powiedział David po raz piąty uderzony przez Eva i Reb. Reszta siedziała w salonie na ziemi naradzając się co zrobić z tajemniczym kolesiem.
  -On jest nowym Hora, więc musi zostać wyszkolony. Przyjmijmy go do siebie - powiedział Gin jak zwykle pozytywnie nastawiony do świata, spoglądając ukradkiem na Hildę.
  -Ale widzieliście jak skoczył na Shion! On jest niebezpieczny! - zaprzeczył Matthias.
  -Po raz pierwszy się z tobą zgodzę - mruknął Olivier. Nobu siedział wsłuchując się w dyskusję, a obok niego siedziałam ja.
  -A ty Shion? Co o tym myślisz? - zwróciła się do mnie Hilda. Podniosłam zdziwiona głowę.
  -Ale o czym? - tym pytaniem powaliłam wszystkich. Uśmiechnął się nawet Olivier... A to ci niespodziewanka. - No cóż... To nie jest jeszcze ustalone? - otworzyła szerzej oczy, kiedy pozostali pokręcili głowami. - Więc moje stanowisko w tej sprawie jest następujące. Azaliż powiadam was, moi drodzy, iż nasz nowy kolega powinien z nami współpracować... Inaczej przyniesie to na nas tylko klęskę! - mówiąc to poważnym tonem wymachiwałam palcem jak prawnik. Wywołało to kolejną salwę śmiechu.
  -David! - wrzasnął Nobu. Po chwili weszła Eva, za nią czerwonowłosy chłopak, a na końcu Rebecca. Wstałam i podeszłam do Davida kładąc rękę na jego czuprynie.
  -Nie dziękuj... - uśmiechnęłam się. - Żartowałam! Na kolana i zapierdzielaj na pielgrzymkę, bo dzięki mnie możesz to mieszkać... - zaśmiałam się na cały głos. poczułam tylko uścisk i już nie mogłam oddychać.
  -Zostaw ją wariacie! - wrzasnął Mat podrywając się do góry, a razem z nim poniósł się Olivier. Powstrzymałam chłopaków ruchem dłoni. Poczułam, że David ściska mnie mocniej, a na moją bluzkę skapują jego łzy.
  -Mam już dość.. - wyszeptał. - W jeden dzień moje życie zmieniło się w koszmar... Co ja mówię..? Koszmar to przy tym milusia bajeczka. To jest...
  -Piekło.. - dokończyłam za niego. Odsunęłam chłopaka od siebie. - Wszyscy to tutaj przeżyliśmy, ale się nie załamujemy. A wiesz dlaczego? Bo jesteśmy tu razem, jak rodzina. Bo z przyjaciółmi łatwiej jest wszystko znieść.. - poklepałam go po ramionach i wytarłam jego policzki mokre od łez. - Nie łam się! Jestem z tobą...
  -Skoro ona, to i ja.. - mruknął Mat. Dziewczyny przytaknęły. Nobu i Hilda patrzyli na nas z dumą, a Gin i Olivier nie mieli nawet nic do gadania.
  -I pamiętaj... Piekło jest tylko w naszych głowach... - szepnęłam znów otaczając ramionami wstrząsanego spazmami płaczu Davida.








        Witam wszystkich. Dziękuję, że czytacie moje wypociny. Chciałabym prosić tylko o jedno. Jeślibyście mogli, to piszcie w komentarzach swoje uwagi na temat tej książki. Będę wtedy wiedziała co poprawić, co dodać, itd. Bardzo proszę o komentowanie moich postów. Z góry dziękuję.
                                          Przesyłam całusy dla wszystkich czytających ;**   Kocham was <3   ;D

4 komentarze:

  1. Fuck.. Jestem jakaś nierozgarnięta dzisiaj. W tej wyliczance kto kim jest zabrakło Evy. Ona jest Ribenji, więc jeśli takie imię się pojawi to wiedzcie, że to jest właśnie Eva. Jeszcze raz przepraszam.. Wybaczycie? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na więcej !! :)) Masz talent, więc jak już będziesz sławną pisarką to o mnie nie zapominaj, ok? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zapomnę o moich wiernych fanach, nigdy! ;D

    OdpowiedzUsuń